Zasadnicze, powiedziałabym nawet.
Pan Piśko sprawdza się jako prowadzący, ale nie w audycjach z udziałem słuchaczy, czy innych interaktywnych gości. Jak ma puszczać muzykę i o niej ewentualnie opowiadać, to da się wytrzymać. Jak musi o szóstej rano błyszczeć dowcipem, to już nie.
Poza tym, w piątki ma przegibane już na starcie. Budzi się taki słuchacz i od razu myśli: Co to za kruca flak? Gdzie Mann?
Trudno wypełnić tak duuużą lukę. Redaktor to wielka osobowość, nie tylko metaforycznie zresztą

Nawet jako man pisze się przez dwa nn
