Wzruszam ten wątek, bo się wzruszyłem, że tak dawno nie rozmawialiśmy o chlebie i dżemie w ujęciu nacjonalistycznym. I nie jest to wcale metafora. Czy taki chleb litewski nie jest ex definitione nacjonalistyczny? Co sie stanie jak nacjonalistyczny chleb litewski posmarujemy internacjonalistycznym dżemem truskawkowym?
Kiedyś to się piło mleko w przedszkolu, szkole. A chleba z dżemem nie dawali? Przyznaję, że nie pamiętam, ale na Podlasiu to zawsze była bieda z uprawami dżemu - za zimno.
Akurat odnośnie chleba litweskiego to mogie się wypowiedzieć.
Nie chwaląc się, jam go do Polski sprowadził (przemycił) i wyszliśmy na tym lepiej niż na sprowadzeniu krzyżaków przez Mazowieckiego.
No i teraz jest dostęny w kraju.
Chleb ten to chleb żytni, czarny(sic!), z dużą ilością kminku oraz dodatkiem karmelu na bazie miodu pszczelego.
Dobry gdy świezy, ale i po tygodniu można go zjeśc i przeżyć (są dowody).
Zasadnicze różnice w stosunku do chleba zakopiańskiego (tak popularnego na podlasiu) - więsza ilość kminku i alrergia na truskawkowy, radziecki dżem ze śliwek, ktory to (jak powszechnie wiadomo) chleb zakopiański tolerował, a nawet lubił.