No właśnie miałam to samo powiedzieć. On już wtedy musiał mieć nielichą brodę, bo nauczyli mnie go rodzice, pamietający z czasów własnych...
A bajeczki Jachowicza i inspirowane nimi dzieła mistrza Waligórskiego?
Raz babcia wiosną w górach rzekła do dzieciaka
Nie siedź Gosiu na słońcu, bo dostaniesz raka
Gówno prawda, odrzekła dziewczynka czupurna
Słońce jest bardzo zdrowe, a babcia jest durna
Ledwie to wymówiła – już ma raka skóry
Dalejże więc uciekać w leśny gąszcz ponury
Siadła na kamieniu, siedzi godzin kilka
Raka się nie pozbyła – a złapała wilka
Chce wstać – a tu nie może – wreszcie po wysiłku
Podniosło się biedaczysko, ale z wilkiem w tyłku
Teraz wilk razem z rakiem żrą ją bez żenady
Morał: unikaj słońca ale bez przesady
Że o brytyjskim czarnym humorze nie wspomnę:
- Milordzie, wrota znów nowego
na pół przecięły odźwiernego...
- Od lat już uczę was i uczę,
tę część przynoście, gdzie są klucze!
To z jakiejś antologii brytyjskiej poezji nonsensownej. Bodajże Edward Lear, ale nie pomnę, czy na pewno.
A to na pewno Lear:
There was a Young Lady of Norway,
Who casually sat in a doorway;
When the door squeezed her flat, she exclaimed “What of that?”
This courageous Young Lady of Norway.
I klasyk absolutny dość zapomnianego poety nazwiskiem Monkhouse:
There was a young lady of Niger
Who smiled as she rode on a tiger;
They returned from the ride
With the lady inside,
And the smile on the face of the tiger.
Tak, zawsze były czasy i obyczaje.
Gdzie ja upchnęłam tamtą zacną antologię...