Niezłe, niezłe. Niestety strona o której mam zamiar napisać zniknęła już z sieci - ogólnie były to scenki z życia emigrantów napisane częściowo ich jezykiem, a szczególnie "miodne" były luźne obserwacje codziennego życia. Cytuję z pamięci:
Jeden mój friend potrafi cały afternun w niedzielę jechać do sąsiedniego stanu. Tam kupuje tanie fajki. Spala parę galonów benzyny co zjada cały zysk ale co tam: liczy się dil!!
Inny oszczędzał dolara (?) za odbiór zużytego oleju silnikowego na stacji. Spuszczał go do studzienki. Ale w końcu pojawił się kap i wypisał taki tiket, że cały wyjazd stał się nieopłacalny.