Po cholerę dźwigać, jak można spokojnie pojechać na lotnisko im. rzeczonego Chopina, tam sobie fortepian na stałe w terminalu stoi. Każden jeden może zagrać. Czasem nawet zapraszają takich co umieją.
Ustrojstwo na schodach z natury swojej głównie gamy wygrywa, w górę i w dół. Jak idzie więcej ludzi to całkiem ciekawa Warszawska Jesień wychodzi.
A do grania Szopena to najlepsze są rozstawione na mieście ławeczki, starczy guzik przycisnąć i gra. I chodzić nigdzie nie trzeba, można sobie klapnąć. O nich mniej głośno, bo od lat sobie stoją, i - dziw nad dziwy - cały czas działają.
Swoją drogą, nasz Centralny Port Kolejowy też sroce spod ogona nie wypadł, również nosi imię wielkiego kompozytora. Jest nadzieja, że Staś Moniuszko się nie gniewa, że się tak u niego Fryca fetuje...