Nikt w tym wątku nie pisał od 120 dni! To przerażające! Powinniśmy wprowadzić trójki pisarskie, które będą przeczesywały forum w poszukiwaniu wątku, na których nie pisało się nic od tak długiego czasu. Nie zostawiajcie wszystkiego (hłe, hłe, wszystkiego) na mojej głowie.
Ale ad rem. Przypominam, jak zwykle, że skoro jest
białko, powinno być i
czarnko. Czy został sporządzony światowy bilans czarnka?
Zaś bilans, jak śpiewał klasyk i to, o ile pamiętam, wcale nie klasyk księgowości, musi wyjść na zero. W związku z tym jaka jest różnica pomniędzy bilansem zerowym a brakiem bilansu? Pewnie taka jak w podatku VAT - stawka "0" i usługa zwolniona z VAT. Niby to samo, a różnice kolosalne.
Oczywiście, już parę lat temu przedsiębiorczy amerykańscy księgowi wymyślili bilans kreatywny i musiało upłynąć trochę czasu, zanim przekonali się, że to nasz klasyk, którego w ogóle nie znali i nie znają, miał rację.
A czas, jak to czas, jest względny, płynie szybciej lub wolniej. Wolniej płynie na przykład w więzieniu i to nawet dla sumiennie kreatywnego księgowego.
Przepraszam za wtręty, ale dopiero teraz przeczytałem wiadomość, którą komentuję i jestem tym wszystkim strasznie zniesmaczony. Dlaczego ta wiadomość nie odpowiada mojej odpowiedzi? Czy po to człowiek pisze odpowiedzi, żeby pytania do nich nie pasowały?
Aż się boję, czy nie napisałem czegoś o wałęsie, tym bardziej, że wiosną wałęsanie człowiek ma we krwi. Potem, przez taką głupotę będą kontrolować moją pracę magisterską, a kto wie, może zamkną nawet mój uniwersytet, który formalnie i tak już nie istnieje?
Dobra, dobra, juz kończę.
