Niesamowite, aż dziwne że wśród słusznych ulic Krakau przetrwała taka co do której zachodzi podejrzenie zaistnienia prawdopodobieństwa możliwości popełnienia... no znów pojechałem wiadomo kim. Grr. Taka która moze być od zespołu murarzy. Może i słusznych XIX-wiecznych ale i tak się kojarzy: trójka... plan... 3000 procent normy... Niech żyje! Precz! I tak dalej.
Inna sprawa, że już było coś takiego - jest tu bowiem ulica Józefa. Przetrwała okres nazwowego "Sturm und Drang" bo niejako defaultowo wszystkim kojarzyła się ze św. Józefem. W najgorszym razie z Marszałkiem. Aliści wcale nie - co prawda nie chodzi o Józefa Wissarionowicza, ale niewiele lepiej. Nazwa jest od rozbiorowego cesarza Austrii, średnio przyjaznego Polakom.
Za to niżej jest wątek: "Krakowski biskup oskarża ateistów". Na miejscu ateistów cieszyłbym się, że nie mieszkaja w Ankh - Morpork, gdzie jak pamiętamy nie kończyło się na oskarżeniach, a bywało, że bogowie we własnych osobach nocami wybijali im szyby...