Podaję tłumaczenie:
Większość podoficerów mojej kompanii rozumiała jako tako po rosyjsku. Rekrutowali się głównie z odległych terenów Polesia i z elektrycznością, na przykład, po raz pierwszy zetknęli się właśnie w wojsku. O nich nie było co się martwić. Dopiero po pięciu czy sześciu godzinach przeprawy przez rozjuszony tłum, jeden z nich zauważył, że tablice rejestracyjne mijanych samochodów różnią się od tych, które widywał do tej pory Zwrócił się z tym do mnie. Odpowiedziałem mu pytaniem na pytanie. Kazałem wyliczyć z pamięci wszystkie znane mu republiki. Sierżant należał do bystrzejszych, dlatego jednym tchem wymienił Białoruś, Ukrainę, Litwę, Polskę, Francję i Uzbekistan. Wówczas powiedziałem, że w niektórych republikach pojazdy są wyposażone w inne tablice nie standardowe - i na tym stanęło. Pozostali podoficerowie nawet nie zwrócili uwagi na ten szczegół