Oczywizdoźć - galeria z dżemem zapraszahttps://galeria.poszepszynscy.info/ - tylko u nas aktualne zdjęcia z Port Artur (z 1905 roku)!
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
PS A czemu w cytacie nie ma obrazka?
Nasz specjalny wysłannik w Pradze - Filip Springer - donosi:- Odwiedź parę knajp - powiedział Szczygieł. - Wysłałem ci listę. Potrzebujemy obrazka do rozdziału o czeskiej kuchni. Zwlekałem z tym do ostatniego wieczora. Przede wszystkim dlatego, że nienawidzę czeskiej kuchni. I piwa. A żeby sfotografować czeską kuchnię i piwo muszę coś zamówić. Nie będę przecież ludziom z aparatem do talerzy zaglądał. Z listy wybrałem dwie knajpy. Były blisko siebie i rokowały. W pierwszej zamówiłem smażony ser i piwo. Jedzenie było niefotografowalne. Piwo było duże. Po dwóch kwadransach wytoczyłem się na zewnątrz. Zdjęć z tego nie będzie, zgaga na pewno. Poszedłem do tej drugiej. Rozdział o niej Szczygieł zatytułował „Koszmar U Fleku” napisał w nim, że w tej knajpie kelnerzy obrażają klientów nierozumiejących czeskiego, chrzczą piwo i zawyżają rachunki. No to ja już wiedziałem, że wyjdę stamtąd oskubany. Przynajmniej wnętrza na zdjęciach w necie wyglądały wdzięcznie. Doliczę ten rachunek do faktury Dowodom...Na wejściu postawili mi piwo (którego nie chciałem, ale byłem na to przygotowany) i kiełbasę (której też nie chciałem, nie byłem na to przygotowany i nie miałem na nią miejsca). Nim coś powiedziałem, wyskoczył grubawy pan z harmoszką i zaczął zagłuszać moje przewidywane protesty. Nie wiedział, że moja asertywność w takich sytuacjach jest ujemna. Jakby mi wrzucili na tę kiełbasę jeszcze pieczone żeberka, to też bym potulnie zjadł. No to siadłem zrezygnowany, zjadłem, wypiłem. Potem zapłaciłem skandaliczny rachunek. W akcie zemsty obfotografowałem grajka. Chyba się nie przejął, bo wszyscy go tam fotografowali.Wypełzłem na zewnątrz z zamiarem skonania w hotelu. Zmierzchało. Ulicą toczyła się wielka golonka i machała do mnie przyjaźnie. A przynajmniej tak mi się zdawało. I wtedy zadzwonił Szczygieł:- A słuchaj, podskoczyłbyś dzisiaj jeszcze na Žižkov? Przydałoby się zdjęcie z wnętrza jednej knajpy. Idź tam na szybkie piwo, co?No to siedzę „U Vystřelenýho oka” i czuję się jak pyton, który połknął kapibarę. A potem popił czeskim piwem.(Efekty tego kulinarnego poświęcenia zobaczycie w maju w OSOBISTYM PRZEWODNIKU PO PRADZE Mariusza Szczygła ze zdjęciami Filipa Springera)