Nie no, muszę przyznać, że Twoje przedmioty były nieco nieżyciowe (zarówno ze względu na same idee jakie prezentowały jak i fakt, iż historia ostatecznie zlikwidowała nawet ich minimalną przydatność w realiach nierealnego socjalizmu) - może język (znów) rosyjski nie pasuje do tego worka; nigdy nie wiadomo kiedy takie coś może się przydać. Ale też się z tym zetknąłem: w szkole średniej nie raz i nie dwa byliśmy doświadczani koniecznością przygotowania jakichś referatów, już to na tzw. WOS, już to ekonomię (1992 / 1993 - zatem już normalną, wolnorynkową, prowadzoną zresztą przez bardzo fajną panią

). I wot problem: nowych książek jak na lekarstwo, Internet - jaki Internet?... Jeśli komuś udało się znaleźć jakieś źródło to referat pełen był cytatów z M. Friedmanna, ba - bywało że i z nieco trącącego myszką A. Smitha. A jesli nie... Cóż, można się było poczuć jak na zebraniu partyjnym: Marks, tow. Wiesław
