A ja spoty wyborcze dziele na takie, które mnie:
a) Nie ruszają, bo należą do partii (plus minus) sensownych.
b) Wkurzają, bo należą do partii... no... niech mi ktoś rzuci jakąś przydawką przymiotną, która w kulturalny sposób wyrazi treść niekulturalną.
c) Śmieszą. Należą do niech reklamówki tych partii, które istnieją tylko formalnie, a w parlamencie i mediach o nich ni widu ni słychu. A jeśli chodzi o wybory prezydenckie, to najbardziej śmieszy mnie Pan Leszek Bubel, a głównie jego audycje radiowe, gdzie chwali się, że jest mistrzem czegoś tam (ślusarstwa czy jubilerstwa).