Piłsudskiego może zostać, podobno Hitler go bardzo cenił.
Jeżeli my mielibyśmy takie dotykowe aparaty w partyzantce, to pytanie, czy byłoby nas na nie stać? Na pewno komu, jak komu, ale partyzantom Niemcy liczyliby słone opłaty. Podejrzewam także, że musiałaby istnieć umowa pomiędzy okupantem i partyzantami w zakresie nie niszczenia stacji przekaźnikowych telefonii komórkowej.
Pewnym kłopotem dla partyzantów mogłyby być aparaty z wbudowanym GPS.
Telefon z napisem "dotknij mnie" musi być, co oczywiste, pełnoletni?