Zawsze jestem miła dla piesełów, puszczam przodem, komplementuję, daję się obwąchać... Ale poza tym się nie narzucam, nawet z głaskaniem, bo to niekulturalnie.
A Dzień Psa to miałam przy jednym keszu w parku. Rety, ile ich tam swoich państwa musiało akurat na spacerek wyprowadzić...