Ja w zasadzie jestem cały czas. Tyle tylko, że ostatnio nie za bardzo mam co pisać... Dziwna niemoc mnie ogarnęła... Tak jakoś mi sie porobiło...
To był jakiś zamach w Sarajewie? Coś się komuś stało? Przecież tam miał jechać arcyksiążę Ferdynand...
Tak, tak arcyksiąże Ferdynand dużo jeździł i przez to zginął w zamachu w wypadku samochodowym (w końcu w samochodzi go ten Gawriłow zastrzelił) w Sarajewie. Poza tym, jeżeli nie liczyć małżonki arcyksięcia nic nikomu się nie stało. Chyba, że policzymy jeszcze ofiary I WŚ? Bo, chyba, ofiar powojennej hiszpanki już nie?
Tak sobie myślę, kochani, dlaczego ten Ferdynand był arcyksięciem? To od arcyszpiega?