Ale bo co też kolega. Komisji nie podobał się brak wejścia na dach, a nie brak zejścia z dachu. Do tego to się, w drabinę kopani, nie przyczepili.
Hmmm, to dobrze, że się przyczepili tylko do braku wejścia, bo mogli jeszcze zarządać zejścia z dachu. A wejście i zejściue, to juz najprawdopodobniej dwa wejścia, różniące się zasadniczo, bo tzw. zwrotem.
Przypominam, że:
Wejście - otwór prowadzący z zewnątrz do środka, w przeciwnym wypadku zwany wyjściem.
Co do zlewów, to chyba oczywiste, że pani z Sanepidu pomyślała o kotach, żeby miały gdzie wchodzić. Zawsze to łatwiej wejść do zlewu niż na dach?