Kampania wyborcza to też jakaś forma rozrywki, taka bardziej dla koneserów. Coś jak kiszony norweski śledź, albo czeskie pleśniowe twarogi...
A to wielkie, co to Stefan wyprorokował, to tym razem było wręczanie Skowronów, czy jakoś tak... Od rana w Trójce był Dzień z Dyrektorem, jaki to on cudowny, że osobiście wydał z siebie taką sugestię, żeby te nagrody muzyczne z lamusa wygrzebać... Nie słuchałam finału, ale zapowiadała się piękna orgia według Waligórskiego...
A szkoda, żeście nie byli, chłopaki, na forum. Wieczorkiem pojawiły się dwie świeże, sympatyczne bułczarki...
