Wiedziałem! Jesteście wszyscy okropni i serca nie macie. Taki wątek jak grzyb po deszczu rozwinąć i rozzarodnikować podczas mojej nieobecności! Prowokacja! To wam tylko powiem, że już w sierpniu pod puszczańską (nie podpuszczam) Białowieżą udało mi się zebrać co nieco grzybów, kań nie wykluczając.
Pędzlaki to się chyba zbiera pędzlem, a z gardła szpatułką? Zresztą kurek latoś było dużo: leśnych, grzedowych i pistoletowych.