Szok szokiem, ale jest oczywistym, że jeśli staruszki są, to skądś się muszą brać, a w związku z tym muszą mieć jakieś zwyczaje godowe.
I znowuż się z Waścią nie mogę zgodzić - to powyższe to stereotyp i zabobon! Staruszki rozmnażaja się przez
_postarzanie_ i zachowania godowe nic tu do rzeczy nie mają - wręcz przeciwnie! Staruszka tokująca to nie jest staruszka, to efemeryda a najprawdopodobniej prowokatork(a) albo TW w przebraniu.
Ktoś mógłby zarzucić mi, że pomijam zupełnie zjawisko występowania
staruszków, idealnie wpisujące się w teorie godowe Cazariana. Ale to nie jest przeoczenie, to świadoma, podparta naukowo decyzja. Społeczeństwo nagminnie (w gminie szczególnie) łączy staruszki ze staruszkami a to przecież zupełnie odrębne podgatunki, które poza podobna nazwą niewiele łączy. Tę oczywistą oczywistość rozumie nawet minister (były) Giertych, który dokładnie przestudiował genealogię człowieka i autorytetem w tej dziedzinie został!
Nie dajmy się zwieść przesądom - kot czarny los marny.