Na paru koncertach Jarka już byłam, ale zawsze chciałam zobaczyć jak to wygląda "doma", czyli w Czechach.
Ale żeby przyjechał do mnie "doma", do Kudowy, to nie śmiałam marzyć.
No więc...
http://festival-cz.pl/pl/Niejaki Kusy z Rancza przyjechał parę lat temu do Kudowy. I się zauroczył. No obiektywnie rzecz ujmując - trudno się dziwić. Tak się zauroczył, że aż wpadł na pomysł. Na początku wakacji przeczytałam w jednej z zaległych lokalnych gazet, że podzielił się tym pomysłem z włodarzami gminy. Włodarze spojrzeli przychylnym okiem, jak idzie o festiwale, to mamy, prawda, ponad pięćdziesięcioletnie doświadczenie, współpracę na niwie polsko-czeskiej mamy opanowaną na bieżąco. OK, pomyślałam, ciekawe czy się na przyszłe wakacje wyrobią?
A w zeszłą niedzielę kapcie mi spadły, jak na Festiwalu Pieśni Ludowej Ziem Pogranicza (mówiłam o doświadczeniu w dziedzinie festiwali i współpracy transgranicznej?) zaproszono na następny weekend. Z tym, że już od wczoraj leci Kudowskie Lato Filmowe z czeskim repertuarem (czy już mówiłam o doświadczeniu w dziedzinie... a, mówiłam). A w piątek będzie rozmawiać Tadzio Drozda z Katarzyną Grocholą, o wpływie literatury na kulinaria i odwrotnie.
A to tylko część większej całości.
Na finał Nohavica, Sikorowski i Andrus.
To co, wybierze się ktoś? Może jakiś mini zlocik?