No, zrobiło się na tyle chłodno, że nawet zaryzykowałam odpalenie piekarnika.
W Kauflandzie wyczaiłam moje ukochane papryczki z Padron w koszu wyprzedaży po dwa zeta z groszami za paczkę

Ewidentnie ktoś nie wiedział, co pakuje, bo opisane też były jakoś durnowato. Szczęśliwie ja wiedziałam, co kupuję.
Teraz żałuję, że wzięłam tylko dwie paczki, bo z zimnym budvarem zniknęły jak sen złoty
