No od samego początku. Ale co ja mogę, tyle co kot napłakał.
Codziennie idę przez osiedlową łączkę do autobusu i widzę, jak trawa usycha.
Żeby mnie się tak ziemia przesypywała przez palce jak popiół, to nie pamiętam.
Tak, wiem, jaki tu jest "mazowiecki czarnoziem", ale akurat nie pod moim balkonem, u mnie jest eksterytorialnie. Od dawna dbam o to.
Tylko psu to na budę.