Była dzisiaj rano w 357 ciekawa relacja na temat języków zagrożonych wymarciem, gdzie powoływano się m. in. na przykład Namibii i Botswany i żyjących tam Buszmenów, jak wiadomo ciamkających nawet nie przyjedzeniu. Co ciekawe, a o czym mowy już nie było, w Namibii żyje także ciamkające plemię Damara, którzy jednak ciamkają ponoć w sposób niezrozumiały dla Buszmenów, z wzajemnością zresztą. Są spekulacje, że te rozbieżności ciamkaniowo-językowe pochodzą od różnej diety, wynikającej z rożnych habitatów - Buszmeni to plemię koczownicze, a Damara osiadłe. W każdym razie wspólne u jednych i drugich jest ponoć to, że spożywają posiłki w całkowitym, ściśle kulturowo (tabu) przestrzeganym milczeniu, żeby nie ciamkać przy jedzeniu. Zdaniem części antropologów świadczy to o dużej roli kobiet w społeczeństwie, bo przecież to one są głównymi wrogami siorbania i ciamkania podczas spożywania posiłków.