Wajrus którym tak nas straszą (a i ludzie na niego, owszem schodzą) skłania też do, by tak modnie rzec, wychodzenia z własnej bańki i otwarcia na nowe środowiska. Co prawda moja luterska korporacja przyspawała mnie do krzesełka w domciu już ad inifinitum, ale inni... Cytat z "Polityki":
Tuż przed tym, nim fryzjerzy w Gdańsku otworzyli swoje zakłady, w lesie pod miastem licząca kilkadziesiąt osób pielgrzymka natrafiła na liczącą ponad setkę osób nielegalną imprezę – trochę techno, trochę lżejszych i cięższych używek. Młodzież była zdziwiona tym niespodziewanym zmieszaniem się kultur i środowisk, a pielgrzymi dyskretnie udali, że nikogo nie widzą. Nie mieli pojęcia, czy sami są legalni.