Non omnis moriar?
Tylko to działa w dwie strony. Owszem, wypuściłam spod skrzydeł kilka wybitnych jednostek, wielu porządnych ludzi, ale jak pomyślę, co się jeszcze mogło trafić poza tym...
Co prawda, z trzeciej strony to się czasem przydaje.
Idziesz ciemną ulicą, w bramie majaczy grupka lokalsów, po gęstości atmosfery wiesz, że możesz się spodziewać zapytania, czy ci aby nie pomóc... Tymczasem słyszysz: O, pani Mela! Chłopaki, to moja wychowawczyni! Dzień dobry, Pani Profesor!
Ten miks uczuć jest nie do podrobienia.