Goryczki nie, mam fajną słodko-gorzką cytrynówkie z Sorrento. Jako źródło witaminy C bezcenna.
Jeśli chodzi o gorączkę, kto powiedział, że nie mam?
W ogóle jeszcze wczoraj rano taki był plan, że najwyżej będę jechać jak pies z głową za oknem, żeby nie zarażać w samochodzie, i będzie git.
Ale się pozmieniało.
Z rzeczy, których nie mam, to nie mam streptokoków. Ale to chyba akurat nie ma czego żałować.