Tymczasem, zawczasu się odmelduję, że skoro słonko nie ma zamiaru tutaj wyściubiać nosa to trzeba się pofatygować do niego.
Fasiol pewnie nie będzie miał problemu ze zgadnięciem gdzie.
Bluesmanniak kilka(naście) wpisów temu prawidłowo sondował. A skoro kanarki już kto inny karmił, to zostaje ten drugi kierunek.
Wyspać się musiałam na zapas, bo wylot jutro z rana (o ile ichni lotniskowy Pan Zbyszek ze swoją Maszyną się wyrobią), a tam też nie będzie zmiłuj, bo nie po to za słonkiem gonię, żeby je przespać. Poza tym, cytując odpowiednie tematycznie dzieło kultury: A hipopotamy to kto nakarmi?!?
Fasiolowi od razu pozwolę sobie życzyć Wesołych Świąt, bo jak wrócimy, to będzie już miał nie tylko po Wigilii.
Ale Szczęśliwego Nowego to jeszcze tutaj koło północy zdążę
