To nie było robienie sobie jaj. Wierzę, że młody entuzjasta techniki rozumował szczerze.
A ja w podstawówce wysłałem tam swój projekt. Też całkiem serio. To miały być Papierosy Sztormowe. Istniały wtedy zapałki "sztormówki". Nie gasły nawet nad deszczu, bo na połowie długości były pokryte jakąś siarką, czy fosforem. Wykoncypowałem więc, żeby papieros miał główkę z siarki i jakieś usztywnienie na pewnym odcinku. Pocierałoby się go o tarkę i już.
Wtedy nie doczekałem się odpowiedzi, jednak kilkunastu latach (szczera prawda) list doszedł - kiedy ja już miałem całkiem dobrą zapalniczkę. Stało tam, że dziękuje się za inicjatywę, ale pomysł nie został zakwalifikowany przez redakcję, bo w moim wieku nie wypada czynić inicjatyw w kierunku palenia tytoniu. Mam ten list w archiwach (w moim biurku w Peterburku).