Tymczasem, tak mi się coś nie składało z tą równonocą, ale Karol wyjaśnia:
Dziś dokładnie o 15:45 czasu polskiego Słońce podczas swojej rocznej, pozornej wędrówki przez ekliptykę po niebie, przetnie równik niebieski. Ten moment oznacza początek astronomicznej wiosny na półkuli północnej.
Brzmi poważnie, więc szybko wyjaśniam:
🔸 Ekliptyka to pozorna droga Słońca po niebie w ciągu roku - takie odbicie płaszczyzny, po której Ziemia obiega Słońce.
🔹 Równik niebieski to z kolei przedłużenie ziemskiego równika na sferę niebieską.
Jedno z dwóch miejsc przecięcia się obu tych wielkich okręgów na niebie nazywamy Punktem Barana. Żeby było śmieszniej, znajduje się od obecnie w gwiazdozbiorze Ryb 🤷🏻♂️
Osiągnięcie przez Słońce Punktu Barana wyznacza nam moment równonocy wiosennej.
Od tej chwili wszystko zaczyna iść w dobrą stronę:
na naszej półkuli dzień będzie dłuższy od nocy, a Słońce z każdym kolejnym dniem będzie wspinało się coraz wyżej po niebie. I co ważne - to także jeden z zaledwie dwóch dni w roku, kiedy Słońce wschodzi dokładnie na wschodzie, a zachodzi dokładnie na zachodzie. Już od jutra wschody zaczną przesuwać się na północny wschód, a zachody na północny zachód. Krótko mówiąc: jedziemy w stronę lata 😍💪
No ale chwila.
Skoro mamy dziś „równonoc”, to czy dzień i noc naprawdę trwają tyle samo? No właśnie nie. 🤯
I tu zaczyna się najlepsza część tej historii!
Bo na przykład w Polsce dzień już teraz jest dłuższy od nocy. A więc hasło „równonoc” jest trochę mylące, bo prawdziwe zrównanie długości dnia i nocy nastąpiło już kilka dni temu - mniej więcej 17–18 marca. Skąd ten zonk?
Winna jest refrakcja atmosferyczna, czyli załamywanie światła w ziemskiej atmosferze.
Nasza atmosfera działa trochę jak soczewka. Gdy Słońce znajduje się tuż przy horyzoncie, jego promienie są zakrzywiane w taki sposób, że widzimy naszą gwiazdę odrobinę wyżej, niż faktycznie się znajduje.
I teraz uwaga, bo to jest piękne:
Gdy widzicie zachodzące na horyzoncie Słońce, to bardzo często ono tak naprawdę jest już… pod horyzontem. Albo przy "wschodzie" jeszcze pod nim. To tylko jego optyczna „projekcja” wywołana przez atmosferę.
Efekt jest taki, że Słońce widzimy na niebie już kilka minut przed jego geometrycznym wschodem i jeszcze kilka minut po jego geometrycznym zachodzie. Patrząc na dane dla Warszawy wygląda to tak, że:
- dziś (20/03) dzień trwa 12h 10m 01s
- w czwartek (19/03) dzień trwał 12h 05m 56s
- w środę (18/03) dzień trwał 12h 01m 51s ❗️
- we wtorek (17/03) dzień trwał 11h 57m 47s ❗️
Czyli realny dzień robi się dłuższy, niż wynikałoby to z czystej geometrii. Dlatego astronomiczna wiosna zaczyna się dziś, ale faktyczna „równonoc”, rozumiana jako równy dzień i noc, wydarzyła się już wcześniej.
Podsumowując:
Dziś przyszła astronomiczna wiosna, ale w praktyce dni już od paru dni wygrywają z nocą 💪
I bardzo, kurde, dobrze!