To mi przypomina dość stary dowcip. Jest rok 1982. Przychodzi w ZSRR obywatel do urzędu stanu cywilnego i mówi do pani urzędniczki:
- Chciałem zmienic imię.
- Proszę wypełnić ten formularz.
Po chwili petent podchodzi jeszcze raz.
- Można jeszcze jeden formularzyk? Bo ja bym od razu nazwisko zmienił.
Pani nieco zdziwiona daje mu drugi karteluszek, a petent:
- A wiecie co obywatelko urzędniczko, dajcie od razu trzeci, to sobie hurtem znienię otczestwo.
- Chyba obywatelu na łeb upadliście! Niby jak sobie waszym zdaniem można zmienić otczestwo? Zaraz. A jak wy się w ogóle nazywacie?
- Leonid Wissarionowicz Dzierżyński!!