Nieoficjalna strona Macieja Zembatego już nie w budowie zaprasza! https://zembaty.poszepszynscy.info - nowy adres! Za to treść stara.Nie ma powodu do niepokoju...
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Byle nie czerwone, mówię wam - byle nie czerwone
Sędziowie: Przejazd autobusem godzi w powagę naszego urzęduPodróżowanie sędziego tym samym środkiem komunikacji publicznej co strona bądź uczestnik postępowania nie sprzyja powadze urzędu sędziowskiego – uważają przedstawiciele sędziów okręgów i protestują przeciwko planom odebrania im uprawnień do zwrotu kosztów przejazdu z miejsca zamieszkania do siedziby sądu.[...]likwidacji instytucji zwrotu kosztów przejazdu do pracy dla sędziów sądów rejonowych.[...]Bez samochodu ani rusz- Wykorzystanie własnych samochodów, co jest standardem cywilizacyjnym, w sposób najbardziej funkcjonalny zaspokaja potrzeby związane ze służbą. Podkreślamy, że czynności służbowe sędziego (punktualne rozpoczęcie sesji, często przedłużające się sesje, wyjazdy na oględziny, przesłuchiwanie stron w miejscu zamieszkania, dyżury aresztanckie i rodzinne, przewóz akt, praca w budynku sądu po zakończeniu czasu urzędowania oraz w czasie weekendów i inne czynności procesowe) nie mogą być zależne od dostępu do komunikacji publiczne – napisali sędziowie z Lublina, Puław i Biłgoraja.Ich zdaniem powadze urzędu nie sprzyja również podróżowanie sędziego tym samym środkiem komunikacji publicznej co strony i uczestnicy postępowań, gdyż dla drugiej strony postępowania może rodzić to uzasadnioną wątpliwość co do bezstronności sędziego.Za dyskryminację uznali pozbawienie uprawnienia do zwrotu kosztów przejazdu jedynie sędziów sądów rejonowych, a pozostawienie go sędziom sądów okręgowych i apelacyjnych. Ich zdaniem brak jest jakiegokolwiek uzasadnienia dla takiego różnicowania uprawnień sędziów orzekających na różnych poziomach struktury sądownictwa.Sędziowie uważają też, że propozycja rządu godzi w ich prawa nabyte.- Obciążenie nas kosztami dojazdu stanowi zerwanie swoistej umowy, w której Państwo zobowiązało się pokrywać koszty naszych dojazdów, a my zgodziliśmy się za to pełnić służbę w odległych miastach, poświęcając wiele godzin tygodniowo na dojazdy. Nie otrzymujemy pełnego zwrotu kosztów dojazdu jakie ponosimy. Stawka 0,60 zł za kilometr nie pokrywa kosztów stale rosnących cen paliwa oraz amortyzacji samochodów, którymi się poruszamy – piszą sędziowie orzekający w Sądzie Rejonowym w Puławach.