A jak do tego dodamy krzywą cukrową, to wiele można zrozumieć. Dodajmy jednak, że zrozumieć, to nie od razu wybaczyć!
Weźmy za przykład mowę obrończą adwokata z urzędu w sprawie człowieka, który przywłaszczył sobie z kasy mojego klienta 550 tys zł. Stwierdził, że jego klient oczywiście popełnił zarzucany mu czyn, ale po pierwsze jest chory na uzależnienie od hazardu (na co wydawał przewłaszczone pieniądze), a po drugie, cierpi na "zaburzenia impulsów i nawyków" oraz płaczliwość. Jednak najważniejsze to - w domyśle - przyczynienie się mojego klienta do szkody, bo oskarżony okradał go od kwietnia ubiegłego roku, a klient zorientował się dopiero w listopadzie, a parzcież zgodnie z kodeksem spółek handlowych, zarząd spółki ma obowiązki i powinien wcześniej zauważyć nieprawne działania oskarżonego. Można?
Trzeba jednak jasno powiedzieć, że sąd nie poszedł na keczupowy lep tej narracji i wydał wyrok pozbawienia wolności na rok i 4 miesiące i obowiązek naprawienia szkody. I tu oskarżony się "posypał" i sam zadał kłam swoim i swojego mecenasa wyjaśnieniom, bo pomimo niebagatelnego wyroku i konieczności zapłaty ponad pół miliona złotych nie rozpłakał się.
Wniosek z tego jest taki, że zima będzie najprawdopodobniej mroźna i długa.