No ba!
Nawet specjalnie Grzegorz został w Wilnie, żeby jeszcze dokupić, bo nieco uszczupliliśmy zapasy wczoraj wieczorem.
Przynajmniej tak mówił. Pewnie wcale nie chodziło o to, że już ma po uszy geocachingu i na mega evencie w Kownie by dostał wysypki...
Tak czy inaczej, zakupy zrobił. Zobaczymy, czy wystarczy na te siedem godzin w pociągu.