Choroba morska na szczęście mnie ominęła, a nie wszyscy na rejsie mogą to samo powiedzieć. Neptunowi udało się poświęcić ogromne ilości ofiar, choć w płynie. Owszem piździlo, Owszem sypnęło deszczem kilka razy, ale poza tym było nawet ładnie. Fantastyczna załoga (40 osób), 3 gitary i 7 grających, spanie na piętrowych kołach, harcerstwo po prostu.