Dobra wieść na dziś jest taka, że udało mi się o własnych siłach powstać z wielkiego białego sarkofagu. Wrażenia jak po koncercie techno, tylko skakać nie pozwalają, bo przywiązali do katafalku. Nawet dwie płyty dostałam z tego eventu na pamiątkę, bo impreza była pełnowymiarowa, dwa razy po dwadzieścia pięć minut.
To teraz regeneracja ciasteczkiem i herbatą i idę się zrelaksować na jakieś kesze.
Do domu daleko*, a ja się jeszcze czuję, jakby mnie właśnie teleportowali z medical bay na statku Enterprise...
__________________
* Białołęka jest dla Warszawy tym czym Białystok dla reszty Polski - przeciętny obywatel wie tylko, że to w cholerę daleko gdześ na wschodzie i na północy, że trzeba uważać na zawracające 🐦 🐦 i nie drażnić tubylców, bo poszczują białym niedźwiedziem....