Wybory do Europarlamentu to może nie tak dobra widomość jak nadejście wieczoru w piątek wieczorem, ale sobotą w południe już mogą konkurować. Nic dziwnego, że spełniając, a jakże z radością, nasz euroobywatelski obowiązek, poszliśmy głosować. Żeby nie napędzać frekwencji przed godziną 12, wybraliśmy się do obwodowej komisji wyborczej po 18. Wchodzimy, głupio tak nic nie mówić, więc z radością skierowaną ku dobrym wyborom pytam:
- Jaką macie państwo frekwencję?
-35%! - odpowiada z dumą bardzo zaangażowana pani z komisji.
Zaangażowana, acz mająca problemy z podstawową oceną otaczającej jej rzeczywistości, gdyż nie mogła zrozumieć, że jestem wyższy od mojej szanownej małżonki.
- Ja widzę, że pan jest od żony wyższy, ale dlaczego pan mówi, że na liście jest wyższy? Nie rozumiem?
– Bo ja mam imię na „C”, a żona na „K”, podpowiadam.
- Aaaa, teraz rozumiem, odpowiada rezolutnie i puszczając oko do swojej towarzyszki z komisji, mówi konspiracyjnym, pełnym uduchowienia głosem:
- To moi sąsiedzi!
Tu wracam do tematu frekwencji:
- 35% słabo, w komisji w szkole nr 37 mają ponad 45%, ponoć są w czołówce krajowej i mają ogromne szanse na wóz strażacki!
Po kilku sekundach naprawdę martwej ciszy, w której nawet słychać jak mucha śpiewa „Anielski orszak”, odzywa się nasza prawie już znajoma z komisji, zdziwionym głosem który każdego Nobla, Wedla, czy Einsteina położyłby na łopatki:
- A po co im, w szkole 37, wóz strażacki?
Cisza – którą jak się okazuje można stopniować - jeszcze większa. Nawet mucha wylądowała i cichutko mruczy „Kiedy ranne wstają zorze”.
- Jak to po co? – odpowiadam – a jakby mieli pożar?
Niestety, nie dane było nikomu z komisji, ani mnie z żoną, ani przechodzącym przypadkowo z tragarzami przygodnym głosującym, usłyszeć reakcji naszej interlokutorki, ponieważ siedzący obok niej mąż zaufania, nota bene bardzo przypominający woźnego z tej szkoły, którego pamiętam sprzed circa 25 lat, ryknął takim śmiechem, że zagłuszył wszystko i wszystkich. Od razu widać, że dobrze zna się na przepisach ppoż., za to słabo na ciszy wyborczej.