Tymczasem melduję, że do Mockawy wiezie nas niejaki Król Mendog. Trochę na zasadzie pospolitego ruszenia, bo piętnastego wagonu w taborze, który za nim ciągnie, nie ma, więc kupą mości państwo, furda rezerwacja.
Ciekawe, jak tam się będzie spływało Hańczą.