Proszę nie narzekać. To jest nasz świeżo wyremontowany dworzec, pamiętam jaka była spinka przed Euro 2012... No i my z Zachodniej patrzyliśmy z niejaką taką zazdrością, nawet z elementami niskiej zawiści.
Teraz się karty odwracają pomału i chociaż Wschodnia to już nie to, co za czasów świetności bazaru na Stadionie Dziesięciolecia (wtedy to były przeżycia! egzotyka!), to jeszcze chwileczkę, jaszcze momencik, a Zachodnia znów będzie gurom.
A jak nam jeszcze pociągną ten tramwaj, to dopiero będzie zachodni sznyt, nomen omen, i cywilizacja. A ile trzeba będzie wysyłać ekspedycji ratunkowych po podróżnych zagubionych w budującym się właśnie podziemnym labiryncie (tak, na peron 9 i 3/4 też będzie, i tramwajowy tunel też już wykopany)...
Still, wizyta po multańskiej stronie Wisły nadal potrafi być ekscytującą przygodą, jak widzę.
(Dobrze, że nie tak ekscytującą, jak jednego Ukraińca, którego spotkałam na lotnisku w Lizbonie w drodze już powrotnej, ale mafia taksówkowa i uprowadzenie z wymuszeniem zabawnymi rzeczami nie są, więc się tu o nich rozpisywać nie będę.)