Tylko ten obrazek taki ni pri czom.
O ile psy pochodzą od wilka, o tyle koty pochodzą od kota.
To jest cały czas ten sam gatunek.
Dlatego ten drapieżnik nadal tam jest.
No raczej.
Nigdzie nie wychodził.
A już najbardziej wzruszają mnie apele rozmaite, przeważnie od "ekologów", czasem nawet od "autorytetów" (bodaj chyba między innymi od dr. Rożka), żeby nie wypuszczać tych podłych maszyn do zabijania, bo ptaszki zabijają. I to ma taki okropny wpływ na środowisko.
No. Normalny wpływ drapieżnika na środowisko. Częścią którego to środowiska w Europie jest ten konkretny gatunek od bardzo już dawna. Koty zasadniczo nigdy nie były przeznaczone do trzymania w domu na kanapie jako darmozjady, były introdukowane jak dość skuteczne maszyny do zabijania.
Co ciekawe, w apelach zawsze przywoływany jest okrutny los bidnych ptaszków. O myszy i szczury jakoś nikt się nie troszczy... A pamietam cały przekrój drobnej fauny okolic Dufałki, jaki poznałam dzięki Ince
