Bura kotka Burysia czasami nie ma ochoty na jedzonko wieczorem i wtedy wcześnie rano około szóstej drze niemiłosiernie pyszczek pod drzwiami wejściowymi. Oczywiście Mama nie jest zbyt uradowana ale kota zawsze nakarmi. Wg relacji wczoraj dokładnie o szóstej rytuał się powtórzył co jednak nie pasowało do schematu. Kotka została bowiem nakarmiona poprzedniego dnia po południu. Sytuacja wyjaśniła się po otwarciu drzwi. To kot Wyjadacz wyciągnął wnioski z obserwacji i zrobił to samo, miaucząc wniebogłosy na progu. Rzeczywiście sposób lepszy niż dość bierne plądrowanie miseczek... Ale ponoć nadal nie daje się myziać. Trochę niewdzięczne...