Tak się składa że przyjechałem w okolice rodzinne. Kot Przybysz wyraźnie się ucieszył i wpakował się na kolana. Jakiś czas głaskałem kota czytając coś, nawet akupunktura w wykonaniu futrzaka nie przeszkadzała.... W końcu się uspokoił ale jednak słuszny ciężar zwierza trochę dawał się we znaki. Podniosłem kota a przynajmniej spróbowałem to zrobić. Nie udało się. Po zbadaniu sprawy cel udeptywania był jasny. Kot zakotwiczył się do jeansu wszystkimi dziesięcioma pazurami i mruczał teraz z zadowoleniem. Co za bestia...