A, tutaj pociągnę, w końcu Moffat to Moffat.
Pisałam już, źe Scandal in Belgravia wciska w fotel?
To dodam, że Pies Baskervilla jest dosłownie hair raising. Dosłownie. Nie oglądać po ciemku i w obecności psów większych niż... Nie, nie, żadnych psów. I króliczków. Puchatych, świecących w ciemnościach króliczków.
A jutro cliffhanger (pun intended) nad Reichenbachem...