Jak dla mnie odcinek był całkiem oglądalny, choć osobom, które miały zastrzeżenia do poprzedniego sezonu, może się nie do końca podobać. Seria zapowiada się ultra-moffatowsko, ze wszystkimi dobrymi i złymi stronami tej sytuacji. Z dobrych nadmienię tylko (by nie spojlować), że scenarzyści nie cackali się z nowymi widzami - współczuję biedaczkom. Co jest też bardzo istotne, nie pamiętam obecności choćby jednego (!) kosmity (poza Doktorem himself, oczywiście), co jest sporym zaskoczeniem ale i rozczarowaniem - jak powszechnie wiadomo, potwór z dżemem, palce lizać. Mam nadzieję, że w kolejnych odcinkach w końcu coś się w końcu pojawi
