Porter i Brzeczka rozumiem. Ale Sibi?
Browar bez kota będzie zawsze miał problem ze znikającym słodem. A słód z domieszką mysich produktów metabolicznych...
Kot to idealny pracownik, piwa nie podpije, słodu nie podeżre, można go nauczyć żeby nie sikał do kadzi...
Edit: no co, taka elitarna załoga nie jest tania w utrzymaniu, zapewne.