Z tą zmianą nazwiska to różnie bywa, jak to wspomina przedwojenny Stary Szmonces:
- Proszę wysokiego urzędu, ja bym chciał zmienić jak się nazywam.
- Tak? A jak pan sie nazywa?
- Adolf Kutas.
- No cóż, faktycznie, prośba uzasadniona. A jakby pan się chciał nazywać?
- Mojsze Kutas.