On w ogóle w szkole kiedy był, po tym, jak ją ukończył?
Stopnie awansu zawodowego nie polegają na "egzaminach". Owszem, na niektórych stopniach staje się przed komisją, ale to raczej taka "obrona".
Obrona dokumentacji kilku lat pracy. Dużo papieru, część zapewne twórczość radosna. Nie wiem, może poloniści lepiej konfabulują, a matematykom łatwiej dobierać statystyki?
Wuefistom powinny z łatwością przychodzić wszelkie "fikołki" a muzyk wszystko elegancko wyśpiewa.
Anglistę pewnie trudniej komisji zrozumieć, nie tylko z powodu klusek w gębie.
A skąd te dane, bo wyglądają na ejajową halucynację?