I to jest za przeproszeniem, męskie podejście do tematu. A taka Irena Dziedzic nie tylko twierdzi, że nie była funkcjonariuszką, ale jeszcze udowadnia grafologowi, że od tak dawna pisze odręcznie tylko dużymi literami, że nie potrafi czegokolwiek napisać małymi... Wydawało mi się, że zawsze doceniałem siłę przyzwyczajenia, aż do dzisiaj.