Nawet nie bardzo wiem gdzie to, ale tak sucho to faktycznie jest.
Nawet mamy ostatnio trend zakładania keszy nad licznymi warszawskimi kanałami, przeważnie też wyschniętymi. Jaka północ, taka Wenecja...
Po sąsiedzku w Grodzisku mamy zakładać serię edukacyjną nad lokalnym ciekiem wodnym, pod nazwą "Dzika Rokicianka". Nie pierwszyzna, więc mamy zasadniczo tylko jeden problem - w dawnym korycie rzeczki ze świecą szukać. Albo lepiej nie, bo się wyschnięte szuwary zajmą i będzie nieszczęście. Do założonych na rzeczce stawów woda jest dolewana z miejskich wodociągów, żeby ludność miała się gdzie kąpać. Zasadniczo nikt nie wie ile takich małych "smródek" zniknęło w skali kraju, bo larmo się robi dopiero jak woda opadnie we Wiśle...