Chyba wszystko już wyprostowane. Z wakacyjnych przygód: starszy młody jako młodociany członek OSP przejechał się na obóz strażacki. Po powrocie w krótkim odstępie czasu trafił na "obóz" szpitalny. Prawdopodobnie jako pamiątkę z tego pierwszego wziął ze sobą niezidentyfikowaną bakterię antybiotykoodporną. Trochę czasu trwało jak się z tego wygrzebał, za to na razie bez większych powikłań - w odróżnieniu od innych dzieciaków, które z nim leżały. A oddział był pełny. Jakieś cholerstwo zaatakowało najpierw młodsze dzieciaki - to na wiosnę - a latem starsze. Młodszy młody po jego powrocie załapał też to samo, ale tu już poszło szybko - zastosowali terapię taką jak starszemu. Do wakacyjnych zdjęć możemy dołączyć te zrobione na RTG. Potem rekonwalescencja i dłuższy wyjazd wakacyjny, w czasie którego młodzi odwiedzili bratnią chorwacką jednostkę straży pożarnej. Na razie czekamy co z tych spotkań, oprócz zdjęć i naszywek, przywlekli...