Serniczek nie, malinowy tyn bardziej. Podlaski bimber chętnie, może być nawet piaseczny.
Mam mopa, mam wiadro, nie mam sensu.
Z rozpaczy byłem dziś na spacerze i zawadziłem o teściową (yet), na szczęście jej nie było. Samochody mnie zmyliły. Był tylko skacowany szwagier (młodszy).
Obronił magistra. To pierwszy magister w rodzinie (yet) do którego nie przyłożyłem ręki.
Da się?
Da się.
Z dwojga złego się chyba napiję...
Próbuję coś napisać, bo termin się zbliża.
Edit
Kto mnie przygarnie na święta?
Nic nie jem, jestem niekłopotliwy, mogę nawet nie pić, nie chce być w domu sam.