Panie, w mojej branży co chwila ktoś coś namiesza. A to Caxton z prasą drukarską trafił akurat na czas poważnych zmian w wymowie i poutrwalał różne dziwolągi w zapisie, a to Szekspir nowych słów powymyślał, a to zbuntowane kolonie za Atlantykiem zaczęły pisać po swojemu...
Teraz jeszcze internetsy i inne komunikatory, jak to się wszystko zaczęło mieszać...
Ma swoje na głowie, tamtym niech się martwią poloniści, powiadam.